W ostatnim meczu Lechii 1995 zabrakło Kamila Kobrynia. Zawodnik nie mógł pojawić się na boisku, ponieważ towarzyszył przy narodzinach swojego dziecka. Jak podkreślono w klubowym wpisie, było to dla niego najważniejsze wyzwanie w życiu.
Jego koledzy z drużyny nie zawiedli. Po zdobyciu bramki na 0:1 wykonali charakterystyczną cieszynkę – kołyskę. Gest ten był dedykacją skierowaną wprost do Kamila oraz jego rodziny.
„Trafienie na 0:1 i ta kołyska to dedykacja prosto z serca dla Kamila i jego rodziny” – czytamy w klubowym poście.
Klub złożył również gratulacje i najlepsze życzenia dla noworodka oraz rodziców. Takie gesty pokazują, że sport to nie tylko rywalizacja, ale także wspólnota, która potrafi celebrować najważniejsze momenty życia swoich członków.
Źródło: Lechia Strawczyn
Fot. facebook.com

